Rahul Chakraborty/unsplash.com
Sprzedaż

Opłata reprograficzna, czyli ile możesz zapłacić za sprzęt

Potrzebujesz ok. 2 min. aby przeczytać ten wpis

Z początkiem 2021 roku temat opłaty reprograficznej powrócił do mediów ze zdwojoną siłą. Tymczasem aż 95% Polaków nie ma pojęcia, czym ona w ogóle jest i co oznacza w praktyce.

Opłata reprograficzna, inaczej nazywana podatkiem od smartfonów, nie jest w Polsce żadną nowością. Obowiązuje od ponad 25 lat i obejmuje producentów oraz importerów takich towarów jak np. kserokopiarki i skanery, a także papier do drukarek, płyty CD i DVD oraz pendrive’y.

Rozszerzenie opłaty i wsparcie artystów

W 2021 r. rząd pracował nad ustawą o statusie artysty zawodowego i powołaniu na jej podstawie Funduszu Wsparcia Artystów Zawodowych. W ramach tej właśnie ustawy rządzący planowali rozszerzenie opłaty i listy objętych nią towarów o smartfony, tablety, komputery, konsole i telewizory. W założeniu ma to być swego rodzaju rekompensata dla artystów, producentów i wydawców, których dzieła mogą być powielane za pomocą objętych opłatą urządzeń. Pieniądze z podatku mają zasilić wspomniany Fundusz.

Inicjatywę gorąco popiera ZAiKS, który domaga się także podniesienia maksymalnego progu opłaty z 3% na 6%. W praktyce może to oznaczać wzrost cen tych produktów nawet o kilkaset złotych. Minister Kultury Gliński zapewniał, że sprzęt cyfrowy w Polsce ma najwyższe ceny w Europie, w związku z tym znajdzie się w nich miejsce także na dodatkową opłatę bez wpływu na konsumentów.

Jednak jeśli przyjrzymy się tym samym produktom na rynkach już objętych opłatą reprograficzną i porównamy je z polskimi cenami, zauważymy, że Polacy za sprzęt płacą zdecydowanie mniej, np. cena smartfona Samsung A30s w Polsce w 2021r. wynosiła równowartość 190 EUR, na Węgrzech – 251 EUR, a w Niemczech – 276 EUR.

Zdj. główne: Rahul Chakraborty/unsplash.com

o autorze

Artykuły

Choć bliżej jej do natury niż technologii, to nie wyobraża sobie życia bez gadżetów i aplikacji, które ułatwiają codzienne życie. Szczególnie interesują ją komputery, nowinki w branży gamedev i robotyki. Z zawodu copywriterka i tłumaczka, dlatego na razie nie boi się, że zastąpią ją roboty.
Klaudia Kostyra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *